forex trading logo

Zdalne nauczanie

Projekt Zdalna Szkoła

Microsoft Teams

E-dziennik

Pomóż Szkole...

Szkolne akcje/projekty





Pomoc Afryce

Doradztwo zawodowe

#Moleksiążkowepolecają

szef kuchni poleca


gimnastyka korekcyjna

Logowanie



RODO

odcinek #31 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
sobota, 21 grudnia 2013 18:55

Z pamiętnika pewnego belfra….

 

W święta fajnie jest być dzieckiem

 

Wiadomo!  Święta to miłość, magia, zaczarowanie i odczarowanie świata, który na co dzień bywa smutny i szary. Czy któreś dziecko nie lubi świąt? Z pełną odpowiedzialnością ogłaszam, że przez dwadzieścia kilka lat pracy w szkole nie spotkałam ucznia, który by zadeklarował, że święta są „do kitu”. Przeciwnie. Wszyscy z radością na nie czekamy, a na Boże Narodzenie szczególnie, bo w naszej religii, tradycji i kulturze to święta wyjątkowe.

Z racji nauczanego przedmiotu na grudniowych lekcjach sporo czasu poświęcam tematyce świątecznej. Często takie lekcje zaczynam od tzw. „burzy mózgów” sprowokowanej pytaniem: „Z czym kojarzy wam się Boże Narodzenie?”. Oczywiście skojarzeń jest mnóstwo, ale jedno zwykle pada jako pierwsze i choćbym nie wiem jak starała się umieścić je na drugim planie, to i tak w mentalności dziecka jest najważniejsze – prezenty.

Pewnie powinnam westchnąć i skomentować, że dzisiejsze dzieci to nic tylko komercja i konsumpcja. I nawet miałam już tak westchnąć, bo zdaje się, że poważnej belferce wypada jednak stać na straży idei. Tylko że nawet najpoważniejsza belferka była kiedyś dzieckiem i jeśli postępująca skleroza jeszcze dogłębnie nie zżarła jej umysłu, to wciąż pamięta pełne napięcia oczekiwanie na Mikołaja albo niecierpliwe spojrzenia rzucane w czasie kolacji wigilijnej pod choinkę, by wreszcie ruszyć na rozpakowywanie upominków.

A któż z nas nie przekopywał szaf, piwnic, pawlaczy i innych domowych zakamarków, by dowiedzieć się, jaka niespodzianka czeka w tym roku?

Tak to już jest i niech będzie.

Otrzymywanie prezentów poprzedza pisanie listów do Mikołaja. Dzieciaki zwykle mają, ku zgrozie rodziców, życzenia bardzo ambitne. Proszą o laptopy, xboxy, telefony komórkowe itd. Konfrontacja z rzeczywistością bywa różna. Pewnie zdarzają się rozczarowania, ale nie o to chodzi. Ważniejsze jest planowanie, oczekiwanie i emocje, których z niczym nie można porównać.

Gdy w styczniu plotkuję z uczniami na temat otrzymanych prezentów, to zadziwia mnie jedno. Bywają malkontenci, którzy wprawdzie dostali komórkę, ale „to jednak nie ten model” i tacy, którzy cieszą się z najmniejszego drobiazgu.

Do dziś pamiętam dziewczynkę, która z poruszającą szczerością chwaliła się przed całą klasą: „A moja mama dostała pod choinkę szampon z odżywką! Taki oryginalny!

Z prawdziwą odżywką!” Dzieciaki słuchały zadziwione, bo przecież szampon to żaden luksus. Nawet taki z odżywką. Ale przecież każdy ma swoją wykładnię luksusu. Rzecz w tym, że radość Oli wcale nie była mniejsza od zadowolenia Kuby, którego telefon był nie dość „wypasiony”. A może nawet ta radość trwała dłużej, bo Kuba po kilku dniach już marzył o smartfonie, a Ola długo jeszcze cieszyła się widokiem szamponu z reklamy dumnie stojącego na łazienkowej półce.

Z takich niecodziennych upominków pamiętam też opowieść pewnej uczennicy o najwspanialszym prezencie, jaki dostała od swojego taty, który od kilku lat pracował za granicą. W pięknym czerwonym pudełku znajdował się własnoręcznie zrobiony talon, a na nim złotymi literami napis: „Abonament dla jednej osoby na codziennego skype’a w godz.1

8-19 bez ingerencji osób trzecich”. Kasia, której na co dzień bardzo brakowało ojca, była szczęśliwa, że odtąd będzie miała zarezerwowaną godzinę kontaktu z tatą bez wtrącania się brata, mamy czy babci.

Pamiętam, że słuchając opowieści tej przesympatycznej dziewczynki i patrząc w jej szczęśliwe oczy, kolejny raz pomyślałam, jak cennym prezentem może być uwaga i czas, którego nie zastąpią najwspanialsze prezenty.

Było to potwierdzenie eksperymentu, który jakiś czas temu przeprowadziłam w swojej klasie. Na bocznej tablicy wywiesiłam kartkę z napisem: „Czegoś Ci brakuje? Weź sobie!”.

A pod spodem na kartkach do wydzierania (jak w ogłoszeniu) były: „Przyjaciele”, „Spokój”, „Czas z bliskimi”, „Pieniądze”, „Miłość”, „Zrozumienie”. Najszybciej zniknęły kartki z „Czasem” i „Przyjaciółmi”. O dziwo! Pieniądze były najdłużej do wzięcia.

Może więc my – rodzice i pedagodzy – wciąż za mało wiemy o naszych dzieciach? Chcemy ofiarować im gwiazdkę z nieba, a one największe deficyty mają nie w posiadaniu rzeczy, ale w przeżywaniu. Dlatego zamiast biegać po galeriach handlowych  w poszukiwaniu kolejnego cacka, dajmy w tegoroczne święta naszym pociechom to, czego brakuje im najbardziej. Pogadajmy, pograjmy w ciekawą grę planszową, wybierzmy się na długi spacer albo wspólnie ulepmy bałwana. Pokażmy naszym dzieciom, że „w święta fajnie jest być mamą i tatą”.

Cudownych świat!!

 

Belferka

 

Mini galeria 2

  • Photo Title 1
  • Photo Title 2
  • Photo Title 3
  • Photo Title 4
SLIDESHOW PRO MODULE BY JT

Biuletyn Informacji Publicznej

Bezpieczny Internet

Innowacje szkolne

Orły Edukacji 2019

JESTEŚMY




Edukacja ekologiczna

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 238 gości 


Z pamiętnika pewnego belfra

Mini galeria 3


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: free joomla templates ntc dedicated hosting Valid XHTML and CSS.